Nasza odpowiedzialność

Nie tak znowu dawno temu, w pewnym niewielkim mieście żył sobie chłopiec, który bardzo chciał dostać na imieniny niebieski rower. Widział go na wystawie sklepu z rowerami i od pewnego czasu o niczym innym nie myślał. Ponieważ chłopiec żył tylko z mamą, która nie zarabiała najwięcej, zdawał sobie sprawę, że nie stać ich na taki prezent. Postanowił więc prośbę o rower skierować do najwyższej instancji jaką znał i swoją codzienną modlitwę wieczorną kończył słowami: „I proszę cię Panie Boże, żebym na imieniny dostał mój wymarzony niebieski rower”. Mama przysłuchując się tym modlitwom martwiła się coraz bardziej domyślając się, jakie rozczarowanie przeżyje syn, kiedy nadejdzie dzień jego imienin. I ten dzień w końcu nadszedł. Chłopiec nie dostał wymarzonego roweru a mama postanowiła porozmawiać z synem zanim uklęknie do codziennej modlitwy. „Wiem jak bardzo chciałeś dostać ten rower… Nie gniewaj się, że nawet Pan Bóg nie zareagował na twoje słowa”- powiedziała. „Ależ nie mamo! Przecież Pan Bóg mnie wysłuchał- odpowiedział nie”.

Kiedy wysłuchałem po raz pierwszy tej historii byłem bardzo poruszony. Od tego czas wiele razy przytaczałem ją podczas swoich szkoleń. Mam wrażenie, że to wspaniałą metafora naszego rozumienia pojęcia skuteczności i odpowiedzialności. Często podchodzimy do życia zadaniowo i życzeniowo jednocześnie. Myślimy, że skoro my uważamy coś za słuszne, to tak samo powinien myśleć cały świat. To piękne mieć w sobie taki żar i przekonanie o szczególnej wartości swoich idei i sensowności podejmowanych działań. Tymczasem jednak świat może mieć różne poglądy, cele odmienne od naszych i chęć zaangażowania skierowane w zupełnie inną stronę. I to wcale nie oznacza, że to nie my a świat ma rację. To oznacza jedynie tyle, że jesteśmy różni. Francuzi na tę okoliczność , choć może niezupełnie na tę, ale w szerszym znaczeniu słowa, których używają dotyczą faktu, że jesteśmy różni, wymyślili zdanie „Vive la petite differance”- niech żyje mała różnica. Poszedłbym dalej w tej metaforze- niech żyją różnice wszelkich wartości, pod warunkiem, że nie stanowią barier nie do pokonania, ale bywają przyczynkiem do rozwoju, pretekstem do zmiany, inspiracją. Niedawno podczas kolejnych zajęć dotyczących skutecznego zarządzania zmianą uświadomiłem sobie, że „nowe” wprowadzane do jakiejkolwiek organizacji, ma szczególny sens, kiedy zdarza się mimo pojawiającego się na wejściu oporu. Niechęć a nawet jawne przeciwstawianie się zmianom są zjawiskami oczywistymi i nie ma sensu udowadniać, że nie mają racji. Warto się natomiast nimi… karmić. Opór przed zmianą mówi co konkretnie i w jakim zakresie jest w danej organizacji czy w danym człowieku najbardziej potrzebne. To wiadomości bezcenne. Warto na nich budować.

Nasza odpowiedzialność to z jednej strony pokora wobec ograniczeń czy barku zaangażowania innych, z drugiej zaś konsekwencja w dążeniu do celu. W wielu tekstach dotyczących zarządzania pojawia się następująca wypowiedź świętego Franciszka: „Boże, daj mi odwagę, bym zmieniał rzeczy, które zmienić mogę, spokój, bym godził się z rzeczami, których nie mogę zmienić oraz mądrość, bym potrafił je rozróżnić”. To bardzo mądre słowa. Co zamierzamy osiągnąć w naszych sieciach, a z czego jesteśmy skłonni zrezygnować? Co pozwala nam trwać i konsekwentnie zmierzać do celu? Czego się nauczyliśmy z tych sytuacji, w których musieliśmy odpuścić?


Komentarze

re: Nasza odpowiedzialność

24 kwietnia 2015 | Edyta Broja

Wszystko pięknie napisane..., ale:znikomość bywania w sieci wiąże się z tym, że nauczyciel nie jest pytany czy chce iść na szkolenie, czy chce wziąć udział w ORE tylko ...proszę wypełnić formularz- dotyczy on szkolenia w sieci, będzie Pani "od czasu do czasu" chodzić na "krótkie" szkolenia.... Sprzeciw nie jest mile widziany, odmowa również.... Taka sytuacja! Więc o jakiej demokracji tu piszemy?, jakiej wolności?. Chcesz pracować- rób co karzę!. To jest rządzenie, a nie zarządzanie!
Inaczej się pracuje jak się chce, inaczej jak musisz!

re: Nasza odpowiedzialność

13 lutego 2015 | Elżbieta Ratyńska

Świetny tekst, ważny, dający tak wiele...
 
  Dziękuję.

re: Nasza odpowiedzialność

26 grudnia 2014 | Maria Szerement

Koordynator w sieci faktycznie ma nie latwo. W mojej ocenie koordynator to nie funkcja a misja. W tym przypadku integracja na tej formie wymiany doswiadczen powinna sie odwolac do instrumentow zarzadzania ktore akurat dla czynnikow decyzyjnych sa jeszcze obce. Bardzo czesto akcentuje sie odpowiedzialnosc na dole a odpowiedzialnisc na gorze czasami jest po prostu pozorna i eksperymentalna. I tutaj pojawia sie wazne pytanie: kto od kogo ma sie uczyc? smile

re: Nasza odpowiedzialność

23 grudnia 2014 | Mariola Kaźmierczak

Bardzo dobry i trafny  materiał!Moderowanie pracy na platformie to odpowiedzialność koordyntora- muszę robić( zmieniać) to, na co mam wpływ-konsekwencja i systematyczność pomogą....

re: Nasza odpowiedzialność

21 grudnia 2014 | Maria Szerement

Generalnie sa  2 powody slabej akywnosci w sieciach. Pierwszy jest prosty i wynika z charakteru pracy pedagogicznej. Struktura hierarchiczna oswiaty powoduje uleglosc zawodowa i wiekszosc z kadry sie po prostu obawia. Niestety system oswiaty jest taki jaki jest i napewno jest jeszcze wiele do poprawienia ale tym niech sie zajma co maja dedkowane kompetencje. Drugi powod brak aktywnosci w sieci to slabosc charakterow zwlaszcza zdominowanych przez kadre zarzadzajaca po nascie  albo dziesiat lat. Cecha kadry zarzadzajacej zwlaszcza o dlugim stazu jest blokowanie otwartej komunikacji i budowanie wzorca pana na wlosciach.


re: Nasza odpowiedzialność

14 grudnia 2014 | Ana Beatricz Świergolik

Hm... Dobrze, że mogłam to przeczytać, bo właśnie stawiałam sobie pytanie: po co to wszystko, skoro i tak "sobie piszę, a muzom" (parafrazując klasyka). Mam okazję koordynować drugą sieć i o ile w poprzedniej miałam trochę wątpliwości, to w tej wątpliwości mnie zasypały lawinowo. Można się załamać, bo dosłownie "nikt" jak na razie nawet nie zaglądnął do sieci, a co dopiero o napisaniu czegokolwiek. Poczuwam się do odpowiedzialności chociażby dlatego, że dostaję za to pieniądze, a to mnie jeszcze bardziej obliguje do konkretnego działania i mobilizowania innych. Pozostaje we mnie pytanie - Czy nauczyciele naprawdę są tak "anty-internetowi"??? Czasy mamy takie jakie są i zawsze myślałam, że właśnie nauczyciele są chętni do poszukiwania ciekawostek, do dzielenia się wiedzą, a tymczasem... Jednak się nie poddaję, skoro nie tylko ja mam "problemy z moimi sieciowiczami" ;-) Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za słowa otuchy ;-)

re: Nasza odpowiedzialność

9 grudnia 2014 | Iwona Nowacka

Przeczytałam powyższe i pomyślałam: święte słowa. Entyuzjaści, którzy po raz pierwszy podejmują się zaproponować nauczycielom zmianę i wprowadzić ją w życie , mogliby sie zniechęcić, doświadczając swoistej apatii, bierności. Ale nie ci zaprawieni w bojach, którzy są świadkami i uczestnikami permamentnej reformy w oświacie:). Dziś sieci, juro coś nowego, cóż to dla nas? To zadziała, bo musi. Na wszystko potrzeba czasu. Czy dziś szkolą się wszyscy? Nie. I w sieciach nie wszyscy się odnajdą, ale czy muszą? Nie wiem, czy wiele złego nie zrobił awans zawodowy, podczas którego wszyscy się "kształcą" na potęgę. Wiemy, że czasami nic z tego nie wynika. Pieniądze wydane, ktoś stracił, ktoś zarobił, ktoś "wskoczył" na kolejny szczebel drabiny. A rzeczywistość....

re: Nasza odpowiedzialność

8 grudnia 2014 | Tamara Orłowska

Dziękuję za słowa otuchy i wsparcia. Dla mnie cenne, gdyż mobilizują mnie do dalszego działania. Rzeczywiście to co nowe rodzi się w bólach i cierpieniu, ale potem....
Opór materii jest wielk, a na dodatek tym nielicznym zaangażowanym również brakuje siły -ileż można rozmawiac z samym sobą.
Nauczyciele często mówią na temat małej motywacji swoich uczniów, a sami????
Mimo wszystko jestem optymistką i myślę, że jeżeli przetrzemy szlaki, zdobędziemy doświadczenia, udoskonalimy narzędzie to jest szansa na wypracowanie nowej jakości.
Od rzeczywistości komputerowej, czy nam się to podoba czy nie,nie uciekniemy.

re: Nasza odpowiedzialność

6 grudnia 2014 | Karolina Przybył

Witam, bardzo cenię Twoje blogowanie. Jest budujące, wręcz wzmacniające, potrafi pobudzać do refleksji. Przytoczone słowa św. Franciszka są adekwatne do działań naszych sieci. Rzeczywiście szkoda, że nauczyciele uczestniczący w nich, nie zdołali jeszcze zrozumieć istoty ich działania. Być może pilotaż pozwoli w nich rozbudzić chęć działania dla innych, współpracować z innymi osobami, nie koniecznie ze swojego środowiska najbliższego. Większość z nich znalazła się w tym programie z przypadku i dlatego aktywność naszych nauczycieli jest niewielka. Oni nie wiedzą, co przygarnąć a co odrzucić. Dla wielu z nich praca z komputerem, wykorzystanie możliwości zasobów internetowych to jeszcze długa droga. Dopóki nie przełamią bariery zaprzyjaźnienia z nim, to nie ma szans na współpracę w sieci.